3/15/2015

Rozdział 3.

Usiadłam przed laptopem i modliłam się by Matt nie patrzył się na blizny. Zobaczy i tak.
Otworzyłam laptopa i po chwili pojawiło się powiadomienie, że Matthew dzwoni. Odebrałam.
-No hej... Dawno się nie widzieliśmy.- powiedziałam. Westchnął.
-No nie widzieliśmy.- zaśmiał się. Pokiwałam głową. Siedzieliśmy w ciszy. Mi to pasowało. Nie odzywał się co do moich...
-Cięłaś się?- no już myślałam, że będzie pięknie.
W odpowiedzi pokręciłam głową.
-Nie rób ze mnie frajera... Widzę, że leci ci krew...- spojrzałam na ramię. Westchnęłam i wzruszyłam ramionami.
-Jeju Matt nie rozmawiajmy o tym!- pokręciłam głową zirytowana. -Nikt nigdy się mną nie interesował i chcę żeby tak zostało...- on teraz zaczął kręcić głową.
-Ale mi na tobie zależy... Nie chcę byś robiła sobie krzywdę... Nie chcę by kiedyś na mój telefon przyszła informacja żeby przyjechać na twój pogrzeb... Nie chcę wiedzieć jakie to okropne uczucie.- spuściłam głową.
-To nie są blizny tak głębokie żeby się zabić... Nie mam tego jeszcze w planach...- westchnęłam. On zrobił to głośniej.
-I tak masz przestać! Nie obchodzi mnie czy są płytkie czy głębokie... Kurwa Lottie masz z tym skończyć!- moje oczy zaczynały mnie piec. Nikt nigdy nie nakrzyczał na mnie za to ,że się tnę. Nawet Luke. -To jest idiotyczne! Żyć z tym do końca życia! Lottie jesteś...- nie wytrzymałam i rozłączyłam się. Zamknęłam laptopa i zrzuciłam go z siebie. Podkuliłam nogi pod brodę i rozpłakałam się.
Nikt nie będzie mi kazać przestać się ciąć. Nikt! Nie mają prawa. Jestem słaba psychcznie i tyle. Nie wytrzymuję.

***
Wstałam rano. Wzięłam telefon do ręki. Dostałam snapa:
Patrzyłam się w niego tak długo dopóki się nie wyłączył. Gdy ekran mojego telefonu był czarny spojrzałam na ścianę. Buzia mi się otworzyła i zaczęłam się śmiać z siebie.

Lottie: Nie, to ja przepraszam ;/
Matt: Byłem idiotą... Nie potrzebnie tak wyskoczyłem.
Lottie: Nie potrzebnie.
Matt: Myślę, że mi wybaczysz? 
Lottie: Oczywiście, ale już nie rozmawiajmy na skype.
Matt: :((
Lottie: c):
Matt: Ale ja chcę dalej rozmawiać.
Lottie: Chyba, że skończysz komentować moje...
Matt: Skończę... Obiecuję.
Lottie: Ah te 3 kropki. xD
Matt: ...
Lottie: Czy ty mi coś proponujesz?
Matt: Zbok...
Lottie: ^^ kochany za to.
Matt: Jasne...
Lottie: :*

Już nic nie pisał, więc poszłam się przebrać.

Matt's POV:
No i w tym momencie znowu musiała mi się skończyć kasa na telefonie. Przecież dopiero ładowałem. Mniejsze.
Cieszę się, że mi wybaczyła. Nie darowałbym sobie gdyby sobie coś zrobiła przeze mnie. Chyba nic nie zrobiła. Mam taką nadzieję. Żadna dziewczyna nie cięła się z mojego powodu. Tak ciężko mówić o tym.
-Hej Matt.- koło mnie znalazł się Carter.
-Siema bro.- odpowiedziałem i wróciłem do grania w jakąś gierkę. Nudziło mi się, a dzisiaj wracam do mojego domu.
Wziąłem się za pakowanie.
-Gdzie leziesz?- zapytał się.
-Wracam do domu...- pokazał kciuka i puścił jakąś muzykę. Przekrzykiwał tą co leciała na dole. -Carter wyłącz to. Wystarczy, że na dole leci.- jęknąłem.
-To niech oni wyłączą...- prychnął.
-Zachowujesz się jak dziecko.- patrzyliśmy na siebie z otwartymi szeroko oczami.
-Matthew Lee Espiniosa gada jak baba!- zaczął się śmiać. Niestety taka jest prawda. Zaczynam mówić jak baba. Może dlatego, że Lottie tak mówi.

      Zarzuciłem torbę na ramię i wyszedłem z pomieszczenia. Potem skierowałem się do drzwi i wyszedłem. Na wolność! Gdy już miałem wyjść Jack'i mnie zatrzymali.
-Przekładamy wyjazd...- wystraszyłem się to trzeba przyznać.
-Na kiedy?- pisnąłem. Zaśmiali się. Wywróciłem na nich oczami.
-Na koniec lipca. Do któregoś sierpnia. Będziemy nagrywać w L.A.- w głębi duszy cieszyłem się jak dziecko, ale przy nich udaję wyluzowanego.
-To świetnie... Kurwa znowu... To zajebiście.- poprawiłem się.
-No... dzisiaj jest?- zapytał się Gilinsky.
-10.- odparłem po chwili zastanowienia.
-No to masz jeszcze 2 tygodnie na spakowanie się.- poszli przed siebie. Chwilę stałem i po chwili się ogarnąłem.
Wstąpiłem do jakiegoś sklepu i załadowałem konto. Wykupiłem darmowe smsy. Teraz mogę pisać spokojnie z Lottie.

Matt: Za dwa tygodnie widzimy się ;)
Lottie: Omfg <3 afshksfhlksaf *,*
Matt: Hehe też się tak cieszę <3
Lottie: Ale nie tak jak ja! :D
Matt: Może jednak ;)
Lottie: Nope.... :D
Matt: Bez kłótni. Mówili mi, że mam się już pakować xD
Lottie: Bo masz! *,*
Matt: Wiem, że mnie kochasz ;)
Lottie: W tej chwili bardzo <3
Matt: ;) niech tak będzie. 
Lottie: Skromny... Pisałam już? 
Matt: xD :***
Lottie: Bleh ;P
Matt: :*
Lottie: Wal się... xD
Matt: Wiesz... trochę będzie mi ciężko
Lottie: Idiota... Mówiłam już?
Matt: Nie raz skarbie ;3
Lottie: Nie mów tak! xD
Matt: SKARBIE!
Matt: Skarbie!
Lottie: No przestań
Matt: Nope

________________________________
Dzisiaj krótki ;c
Od ostatniego czasu mało piszę, bo znowu zabierają mi laptopa ;'(
Jak nie brat od rana do wieczora siedzi to ojciec potem wieczorem.
Po szkole nie mam czasu, bo lekcje i nauka.
Dzisiaj dopadłam laptopa!
Jak to zrobiłam?
Skłamałam, że mam projekt z gegry xD
Ja taka zła ;)
Do następnego :*