2/21/2015

Rozdział 2.

 muzyka: >klik<

Matt: Dzień dobry panno Smith. :3
Lottie: Dzień dobry panie...
Matt: Espinosa xD
Lottie: No właśnie. Oj tam zapomniało mi się :P
Matt: Słodkie :D
Lottie: Jak to mówisz... bo jestem kąpana w cukrze. 
Matt: Tak, tak wmawiaj sobie dalej.
Matt: To moja technika. 
Lottie: Idę się przebrać ;_(
Matt: Oki. Nie napiszę 3 kropek ;)

 Ubrałam się w luźną koszulę i legginsy. Uczesałam włosy i pomalowałam się. Usiadłam na łóżku i zgarnęłam telefon do ręki.
Lottie: Obecna ;)
Matt: Szybko. :D
Lottie: Jak zwykle ^^ 
Matt: Co robisz dzisiaj?
Lottie: Chyba cały dzień spędzę w pokoju ;( A ty?
Matt:  Jeszcze nie wiem. 
Matt: Pewnie chłopaki coś wymyślą. 
Lottie: Życzę powodzenia ;)
Matt: Chciałbym być teraz przy tobie.
Lottie: Ja też ;( Jako jedyny mnie rozumiesz. 
Lottie: Luke nawet nie wie tyle co ty.
Matt: Czuję się zaszczycony :3
Lottie: XD i tak ma być.
Matt: -.-" kocham twoją skromność 
Lottie: ;* Ja też twoją :D
Matt: Idealnie. 

Spojrzałam za okno. Dlaczego musi padać?! Dzisiaj? W wakacje?
Lottie: U was pada?
Matt: Słoneczko *,*
Lottie: Zazdroszczę ;P
Matt: Zapraszam do nas :D
Lottie: Haha śmieszne. 
Matt: Trzeba się kiedyś spotkać. 
Lottie: Nie mam kasy na bilet do Waszyngtonu w tą i z powrotem.
Matt: A kto mówił o tym, że ty masz przyjechać?
Matt: Mogę zadzwonić?
Lottie: Teraz?
Matt: Tak.
Lottie: Okay.

Wyłączyłam wiadomości i wpatrywałam się w ekran. Cisza... Dopóki nie rozbrzmiała piosenka 5sos 'Amnesia'. Podpis Matt. Przesunęłam palcem po ekranie i przyłożyłam telefon do ucha.
-Hej.- odezwałam się cicho.
-Nareszcie mogę usłyszeć twój głos.- zaczerwieniłam się. Jak dobrze, że tego nie widzi.
-Miło też słyszeć.- odezwałam się krótko.
-Co do tego spotkania. Mój kumpel jedzie do LA.- chciałam zapiszczeć, ale na pierwszą rozmowę nie wyjdę na wariatkę.
-To super!- krzyknęłam.
-Mało mówisz... Przyjeżdżamy w sierpniu. Zabiorę się z takimi dwoma.-prychnął.
-Ok... Mało mówię? Dobra... więc dopiero wstałam i tak jakoś jest mi smutno, bo pada. Napisałeś i wtedy się obudziłam. Zaraz mam zamiar iść coś zjeść i pewnie kłócić się z kochanym braciszkiem... Pasuje?- zaczął się śmiać. -Jaki słodki śmiech!- umilkł.
-Okropny...- burknął. Zaśmiałam się. -Ty też masz słodki!- prychnęłam. -Jak tam Jack Idiota?- zapytał się, a ja głośno westchnęłam.
-Wczoraj go spotkałam... Mam ich dość. Jack i Juliet... Idealna para.- odpowiedziałam. On zaśmiał się.
-Nie przejmuj się nimi. Słuchaj...- usłyszałam śpiewanie. Słuchałam kto tak drze japę. -To był mój kochany kolega, który przyjedzie ze mną do L.A.- zaczęłam się śmiać.
-Co on śpiewał?- zapytałam się.
-Brawa dla niego... Nie wierzę, że tego nie poznałaś.- jęknął. Ja zaśmiałam się.
-Jakoś nie miałam czasu się wsłuchać. Nie dałeś mi.- znowu jęk irytyacji.
-Śpiewał moją ulubioną piosenkę. Nie wierzę, że jej nie poznałaś. Przecież jak graliśmy w 20 pytań po raz 1000 pisałem ci o niej.
-No tak... Spoko- zaczęłam się śmiać.
-Kasa mi się kończy... Kolejny applause. Masz skype?- zapytał się. Wydałam ciche "yhym". -To napisz mi nazwę. Pogadamy normalnie... Na spokojnie.- rozłączył się. Wzięłam laptopa i napisałam do Matt'a nazwę.
Weszłam na skype i czekałam aż zadzwoni. Po chwili pojawiła się jakaś nazwa. Kliknęłam odbierz. Ukazała mi się twarz Matt'a.
-No nareszcie.- wywróciłam oczami. On siedział między łóżkami.
-Jeszcze ładniejsza.- mruknął. Zaśmiałam się.
-Dziękuję. Coś mi się wydaje, że kitujesz.- powiedziałam z uśmiechem.
-To ty kitujesz... Jesteś śliczna, ale wszystkie ostre żelastwa masz wyrzucić.- posmutniałam. W ciągu sekundy mój humor się zmienił.
-To wydaje się takie proste. Nie potrafię.- złapałam się za ramię, które było pełne w bliznach.
-Dlaczego nie powiedziałaś, że się cięłaś?- jego humor też się zmienił. Jednak nie wiedziałam na jaki. Nie mogłam tego wykryć. Jego twarz była bez emocji.
-Poprawka, że się tnę... Dlatego, że niezbyt chcę narzucać ci moje problemy. Sam masz swoje, a ja... Jestem nikim.- spuściłam głowę.
-Jesteś kimś. I tak jesteś silna. Potrafisz się postawić tamtemu chujowi... Jesteś wielka.- spojrzałam na niego z uśmiechem. -Teraz kolejne pytanie jakie mnie nurtuje... Jaki jest twój naturalny kolor?- zapytał się. Ja zaczęłam się śmiać.
-Blond. Dzisiaj mam fioletowe, a jutro mogę mieć niebieskie... Zależy jaki mam humor. Dlaczego farbuję włosy? Chcę wyróżniać się z tłumu mimo, że tego nie lubię. Paradoks.- pokręciłam głową.
-No tak... Nie mogę się doczekać do przyjazdu do L.A. to będzie nasz miesiąc.- stwierdził.
-Oczywiście. Poznasz mojego przyjaciela Luke'a. Jest bardzo fajnym chłopakiem, ale zabłądził. Każdy bierze go za psychicznego. Krążyły plotki, że kogoś zabił, ale ja w to nie wierzę.- wzruszyłam ramionami. On spojrzał na mnie przerażony, ale po chwili uspokoił się.
Logan wszedł do mojego pokoju. Był w samych shortach. Spojrzałam na niego z obrzydzeniem.
-Co chcesz?- zapytałam się. Matt patrzył się zdezorientowany.
-Na śniadanie... Czy nie chcesz?- pokręciłam głową. -Z kim gadasz?- zapytał się zaspany.
-Z kolegą.- wzrokiem wygoniłam go z pokoju. Poszedł krzywiąc się. Zawsze mnie przedrzeźniał. Pokazałam za nim język. Matthew wybuchł śmiechem. Skierowałam wzrok na niego.
-Kto to ... był?- jąkał się przez śmiech.
-Mój brat- wywróciłam oczami i położyłam laptopa na łóżku. Usiadłam po turecku. Objęłam dłońmi, kolana. Matt wpatrywał się i co jakiś czas uśmiechał się.
-Czyli mówisz, że nie masz planów na dzisiaj?- stwierdził. Pokiwałam głową.
-No nie mam, nie mam.- potwierdziłam jego pytanie.
-Czyli mamy cały dzień dla siebie.- pokiwałam energicznie głową na co on zaśmiał się.
-Takie pytanie mnie nurtuje... Dlaczego akurat mieszkasz w Waszyngtonie?- zapytałam się. On zrobił teatralnie zamyśloną minę.
-Nie wiem... Raz jestem u rodziców, a raz u kumpli. Teraz jestem u kumpli jest nas równo 11 i 1 dziewczyna.- zatkało mnie. Chyba to widział, bo ZNOWU zaczął się śmiać.
-Dużo was...- wydukałam. On pokiwał głową.
-Jakoś nie widać różnicy gdy siedzi się koło siebie. Gdy rozmawiasz z nimi... Nie ma. To są przyjaciele. Tak jakbyś miała dużo przyjaciół. Dobrze się razem bawimy. Razem chodzimy na imprezy. Ogólnie jest zajebiście.- mrugnął do mnie.
-Ja mam , tylko jednego przyjaciela i jest też fajnie... Czekaj. Dwóch. Ty też.- poprawiłam się. On uśmiechnął się szeroko.
-Dziękuję!- znowu zaczął dzwonić mój telefon. Spojrzałam na ekran. Luke. Przesunęłam palcem w stronę rozłącz się. Rzuciłam telefon obok. Matthew nie dopytywał się kto dzwonił.
Wyłączyłam telefon by nikt nie dzwonił.
-Nie dadzą spokoju.- westchnęłam. On zachichotał jak dziewczynka. -Cały czas się śmiejesz.- on wyszczerzył się.
(...) Spojrzał w bok (...)
-Nie mam powodów do smutku... Jeżeli ty będziesz się smucić to ja też.- stwierdził. Mimowolnie uśmiechnęłam się.
-Słodkie... Tak wiem, ty przecież kąpiesz się w cukrze.- pokazał kciuka do góry. Za Matt'em pojawił się jakiś chłopak.
-Matt... um... ktoś za tobą jest.- powiedziałam. Spojrzał w bok. Zaczął się śmiać i odwrócił się. Coś mówił od niego. Razem usiedli na przeciwko monitora.
-Lottie to jest Carter. Carter idioto to jest Lottie.- chłopak uśmiechnął się.
-Siemanko.- powiedział. Pomachałam.
-Hej.- kaszlnęłam. Logan znowu wszedł do pokoju. -Co chcesz?- skierowałam się do niego.
-Masz.- dał mi talerz na łóżko. Prychnęłam pod nosem. On spojrzał na mnie zdezorientowani.
-Oni są?- zapytałam się. On pokiwał głową.
-Jak zwykle...- odpowiedział i wyszedł. Wzięłam talerz i postawiłam go na szafce nocnej.
-Wy jesteście razem?- zapytał się Carter, a my wybuchliśmy śmiechem. On patrzył się na nas zdezorientowany.
-Nie jesteśmy razem frajerze!- powiedział Matt.
-To niby skąd się znacie?- przedrzeźniali się. Ja tylko się śmiałam.
-Długa historia...- przerwałam mu.
-Zaczęło się od chatów.- powiedziałam. Matt zgromił mnie wzrokiem. Ja zaśmiałam się.
-Ile się znacie?- ten Carter strasznie jest dociekliwy. Jak widać interesuje go strasznie życie prywatne Matthew.
-Rok.- odparł mój przyjaciel.
-I ty nic nie powiedziałeś?!- krzyknął Carter do ucha Espinosy. -No to pięknie! Żeby cokolwiek się dowiedzieć trzeba zakradać się do pokoju! Zadajesz się z idiotą.- skierował zdanie do mnie. Ja zaczęłam się śmiać. Matt był czerwony ze złości.
-Kto jeszcze tutaj miał być?- zapytał się.
-Prócz mnie jeszcze Aaron, Taylor, Nash, Cameron i Jack'i.- otworzyłam szeroko oczy i zaśmiałam się. Dużo ich miało mnie poznać.
-Nudy macie?
-Matt z tego co wiem dzielisz teraz pokój ze mną , a ja mam prawo zaprosić kogoś do naszego pokoju.- Matt prychnął.
-Dobra idź sobie do nich.- wywrócił oczami. Carter wstał i wyszedł. Matt odwrócił głowę w moją stronę i uśmiechnął się do mnie. -To idioci. Zamienią się i zaraz ktoś inny wejdzie.- wywrócił oczami.
-Fajny się wydaje... Dziwnie się na ciebie patrzył jak wszedł...- zaczął się śmiać.
-To jest frajer... Nie ogarniesz go. Nie ma nic do roboty... No oni nie mają nic do roboty.

***
Dochodził wieczór. Znowu będę rozmawiać z Matt'em. Nic nie robiłam cały dzień. Nudziło mi się i tyle. Skończyliśmy rozmawiać o 12. Będziemy teraz.
Przebrałam się w bokserkę i luźne spodnie. Włosy związałam w dwa warkoczyki. Zmyłam cały makijaż. Trudno. Zobaczy potwora. 
Włączyłam telefon i usiadłam na łóżku. Strasznie dużo wiadomości od Luke'a. Usunęłam wszystkie. Nie mam ochoty na kontakt akurat dzisiaj. Wolę pobyć z przyjacielem, który mieszka bardzo daleko. No w sensie, nie mogę w tej chwili siedzieć koło niego, ale chcę pogadać z nim. Więc jeszcze raz... Wolę POGADAĆ z przyjacielem, który mieszka bardzo daleko.
Spojrzałam w lustro. Cholerne blizny. Przez to, że ściągnęłam ubrania z jednej zaczęła mi lecieć krew.
_______________________________________
2 rozdział jest.
I tak szybko zaczęli rozmawiać xD
Planowałam dodać tą scenę w 7 rozdziale. 
No trudno. Na to wygląda, że u nich sierpień szybko przyjdzie jak i ich spotkanie. 

Do następnego, :3

1 komentarz:

  1. Super rozdział, jak zawsze z resztą
    Ale takich słów używać... Nie spodziewałabym się tego po tobie ;)
    Ula^.^

    OdpowiedzUsuń